Data dodania: 2015-02-21

 

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Wielki Post
Stał się ubogim, aby wzbogacić nas swoim ubóstwem (por. 2 Kor 8,9).
 

Drodzy Bracia i Siostry!

W czasie Wielkiego Postu chcę podzielić się zwami kilkoma refleksjami, które mogą wam być pomocne na drodze nawrócenia osobistego iwspólnotowego.

Punktem wyjścia niech będą słowa św. Pawła: „Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8,9). Apostoł zwraca się do chrześcijan Koryntu, zachęca ich, aby szczodrze dopomogli wiernym wJerozolimie, którzy są wpotrzebie. Co mówią nam, współczesnym chrześcijanom, te słowa św. Pawła? Co znaczy dla nas dzisiaj wezwanie do ubóstwa, do życia ubogiego wrozumieniu ewangelicznym?

 

 

1. Łaska Chrystusa

Słowa te mówią nam przede wszystkim, jaki jest styl Bożego działania. Bóg nie objawia się pod postaciami światowej potęgi ibogactwa, ale słabości iubóstwa: „będąc bogatym, dla was stał się ubogim...”. Chrystus, odwieczny Syn Boży, mocą ichwałą równy Ojcu, stał się ubogi; wszedł między nas, stał się bliski każdemu znas; obnażył się, „ogołocił", aby stać się we wszystkim podobny do nas (por. Flp 2,7; Hbr 4,15). Wcielenie Boże to wielka tajemnica! Ale źródłem tego wszystkiego jest Boża miłość, miłość, która jest łaską, ofiarnością, pragnieniem bliskości, iktóra nie waha się poświęcić izłożyć wdarze samej siebie dla dobra umiłowanych stworzeń. Kochać znaczy dzielić we wszystkim los istoty kochanej. Miłość czyni podobnym, ustanawia równość, obala mury iusuwa dystans. To właśnie Bóg uczynił dla nas. Jezus przecież „ludzkimi rękami wykonywał pracę, ludzkim umysłem myślał, ludzką wolą działał, ludzkim sercem kochał. Zrodzony zMaryi Dziewicy stał się prawdziwie jednym znas, podobny do nas we wszystkim zwyjątkiem grzechu” (Sobór Wat. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes, 22).

Jezus stał się ubogi nie dla ubóstwa samego wsobie, ale – jak pisze św. Paweł – po to, „aby was ubóstwem swoim ubogacić”. To nie jest gra słów czy tylko efektowna figura retoryczna! Przeciwnie, to synteza Bożej logiki, logiki miłości, logiki Wcielenia iKrzyża. Bóg nie chciał, by zbawienie spadło na nas zwysoka, niczym jałmużna udzielona przez litościwego filantropa, który dzieli się czymś, co mu zbywa. Nie taka jest miłość Chrystusa! Kiedy Jezus zanurza się wwodach Jordanu iprzyjmuje chrzest zrąk Jana Chrzciciela, nie dlatego to czyni, że potrzebuje pokuty czy nawrócenia; czyni to, aby stanąć pośród ludzi potrzebujących przebaczenia, pośród nas grzeszników, iwziąć na swoje barki brzemię naszych grzechów. Taką wybrał drogę, aby nas pocieszyć, zbawić, uwolnić od naszej nędzy. Zastanawiają nas słowa Apostoła, że zostaliśmy wyzwoleni nie przez bogactwo Chrystusa, aleprzez Jego ubóstwo. Aprzecież św. Paweł dobrze zna „niezgłębione bogactwo Chrystusa” (Ef3,8), „dziedzica wszystkich rzeczy” (por. Hbr 1,2).

Czym zatem jest ubóstwo, którym Jezus nas wyzwala iubogaca? Jest nim właśnie sposób, wjaki Jezus nas kocha, wjaki staje się naszym bliźnim, niczym Dobry Samarytanin, który pochyla się nad półżywym człowiekiem, porzuconym na skraju drogi (por. Łk 10,25 nn). Tym, co daje nam prawdziwą wolność, prawdziwe zbawienie iprawdziwe szczęście, jest Jego miłość współczująca, tkliwa iwspółuczestnicząca. Chrystus ubogaca nas swoim ubóstwem przez to, że staje się ciałem, bierze na siebie nasze słabości, nasze grzechy, udzielając nam nieskończonego miłosierdzia Bożego. Ubóstwo Chrystusa jest Jego największym bogactwem: Jezus jest bogaty swoim bezgranicznym zaufaniem do Boga Ojca, swoim bezustannym zawierzeniem Ojcu, bo zawsze szuka tylko Jego woli iJego chwały. Jest bogaty niczym dziecko, które czuje się kochane, samo kocha swoich rodziców iani na chwilę nie wątpi wich miłość iczułość. Bogactwo Jezusa polega na tym, że jestSynem. Jedyna wswoim rodzaju więź zOjcem to najwyższy przywilej tego ubogiego Mesjasza. Jezus wzywa nas, byśmy wzięli na siebie Jego „słodkie jarzmo”, to znaczy byśmy wzbogacili się Jego „bogatym ubóstwem” albo „ubogim bogactwem”, byśmy wraz zNim mieli udział wJego Duchu synowskim ibraterskim, stali się synami wSynu, braćmi wpierworodnym Bracie (por. Rz 8,29).

Znane jest powiedzenie, że jedyny prawdziwy smutek to nie być świętym (L. Bloy); moglibyśmy też powiedzieć, że istnieje jedna tylko prawdziwa nędza: nie żyć jak synowie Boga ibracia Chrystusa.

2. Nasze świadectwo

Moglibyśmy pomyśleć, że taka „droga” ubóstwa była odpowiednia dla Jezusa, my natomiast, którzy przychodzimy po Nim, możemy zbawić świat odpowiednimi środkami ludzkimi. Tak nie jest. Wkażdym czasie imiejscu Bóg nadal zbawia ludzi iświatpoprzez ubóstwo Chrystusa, bo On staje się ubogi wsakramentach, wSłowie iwswoim Kościele, który jest ludem ubogich. Bogactwo Boga nie może się udzielać poprzez nasze bogactwo, ale zawsze iwyłącznie poprzez nasze ubóstwo, osobiste iwspólnotowe, czerpiące moc zDucha Chrystusa.

Na wzór naszego Nauczyciela jesteśmy jako chrześcijanie powołani do tego, aby dostrzegać różne rodzaje nędzy trapiącej naszych braci, dotykać ich dłonią, brać je na swoje barki istarać się je łagodzić przez konkretne działania.Nędzato nie to samo coubóstwo; nędza to ubóstwo bez wiary wprzyszłość, bez solidarności, bez nadziei. Możemy wyróżnić trzy typy nędzy. Są to: nędza materialna, nędza moralna inędza duchowa.Nędza materialnato ta, którą potocznie nazywa się biedą, iktóra dotyka osoby żyjące wwarunkach niegodnych ludzkich istot, pozbawione podstawowych praw idóbr pierwszej potrzeby, takich jak żywność, woda, higiena, praca, szanse na rozwój ipostęp kulturowy. Wobliczu takiej nędzy Kościół spieszy ze swoją posługą, ze swojądiakonią, by zaspokajać potrzeby ileczyć rany oszpecające oblicze ludzkości. Wubogich iwostatnich widzimy bowiem oblicze Chrystusa; miłując ubogich ipomagając im, miłujemy Chrystusa iJemu służymy. Nasze działanie zmierza także do tego, aby na świecie przestano deptać ludzką godność, by zaniechano dyskryminacji inadużyć, które wwielu przypadkach leżą użródeł nędzy. Kiedy władza, luksus ipieniądz urastają do rangi idoli, stawia się je ponad nakazem sprawiedliwego podziału zasobów. Trzeba zatem, aby ludzkie sumienia nawróciły się na drogę sprawiedliwości, równości, powściągliwości idzielenia się dobrami.

Nie mniej niepokojąca jestnędza moralna, która czyni człowieka niewolnikiem nałogu igrzechu. Ileż rodzin żyje wudręce, bo niektórzy ich członkowie – często młodzi – popadli wniewolę alkoholu, narkotyków, hazardu czy pornografii! Iluż ludzi zagubiło sens życia, pozbawionych zostało perspektyw na przyszłość, utraciło nadzieję! Iiluż ludzi zostało wepchniętych wtaką nędzę przez niesprawiedliwość społeczną, przez brak pracy, odbierający godność, jaką cieszy się żywiciel rodziny, przez brak równości wzakresie prawa do wykształcenia ido ochrony zdrowia. Takie przypadki nędzy moralnej można słusznie nazwać zaczątkiem samobójstwa. Ta postać nędzy, prowadząca także do ruiny ekonomicznej, wiąże się zawsze znędzą duchową, która nas dotyka, gdy oddalamy się od Boga iodrzucamy Jego miłość. Jeśli sądzimy, że nie potrzebujemy Boga, który wChrystusie wyciąga do nas rękę, bo wydaje się nam, że jesteśmy samowystarczalni, wchodzimy na drogę wiodącą do klęski. Tylko Bóg prawdziwie zbawia iwyzwala.

Ewangelia to prawdziwe lekarstwo na nędzę duchową: zadaniem chrześcijanina jest głosić we wszystkich środowiskach wyzwalające orędzie otym, że popełnione zło może zostać wybaczone, że Bóg jest większy od naszego grzechu ikocha nas za darmo izawsze, że zostaliśmy stworzeni dla komunii idla życia wiecznego. Bóg wzywa nas, byśmy byli radosnymi głosicielami tej nowiny omiłosierdziu inadziei! Dobrze jest zaznać radości, jaką daje głoszenie tej dobrej nowiny, dzielenie się skarbem, który został nam powierzony, aby pocieszać strapione serca idać nadzieję wielu braciom isiostrom pogrążonym wmroku. Trzeba iść śladem Jezusa, który wychodził naprzeciw ubogim igrzesznikom niczym pasterz szukający zaginionej owcy, wychodził do nich przepełniony miłością. Zjednoczeni zNim, możemy odważnie otwierać nowe drogi ewangelizacji ipoprawy ludzkiej kondycji.

Drodzy bracia isiostry, niech wtym czasie Wielkiego Postu cały Kościół będzie gotów nieść wszystkim, którzy żyją wnędzy materialnej, moralnej iduchowej, gorliwe świadectwo oorędziu Ewangelii, którego istotą jest miłość Ojca miłosiernego, gotowego przygarnąć wChrystusie każdego człowieka. Będziemy do tego zdolni wtakiej mierze, wjakiej upodobnimy się do Chrystusa, który stał się ubogi iubogacił nas swoim ubóstwem. Wielki Post to czas ogołocenia: dobrze nam zrobi, jeśli się zastanowimy, czego możemy się pozbawić, aby pomóc innym iwzbogacić ich naszym ubóstwem. Nie zapominajmy, że prawdziwe ubóstwo boli: ogołocenie byłoby bezwartościowe, gdyby nie miało wymiaru pokutnego. Budzi moją nieufność jałmużna, która nie boli.

Duch Święty, dzięki któremu jesteśmy „jakby ubodzy, ajednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, aposiadają wszystko” (2Kor6,10), niech utwierdza nas wtych postanowieniach, niech umacnia wnas wrażliwość na ludzką nędzę ipoczucie odpowiedzialności, abyśmy stawali się miłosierni ispełniali czyny miłosierdzia. Wtej intencji będę się modlił, aby każdy wierzący ikażda społeczność kościelna mogli owocnie przeżyć czas Wielkiego Postu, proszę was też omodlitwę za mnie. Niech Chrystus wam błogosławi, aMatka Boża ma was wswojej opiece.

Watykan, 26 grudnia 2013, wświęto św. Szczepana, diakona ipierwszego męczennika.

FRANCISCUS