Data dodania: 2017-02-21

 

Życiorys miał bogaty.

          Wziął udział w Powstaniu Styczniowym. Stając naprzeciw regularnej armii rosyjskiej, miał zaledwie 18 lat. To świadczy nie tylko o jego młodzieńczej fantazji, ale także o wielkim bohaterstwie i odwadze. W czasie walk stracił nogę. Żeby nie zostać zesłanym na Sybir, uciekł na Zachód. Początkowo, za namową rodziny, kształcił się na inżyniera. Potem podjął studia artystyczne. Najpierw w Paryżu, później w Monachium. Był autorytetem dla swoich kolegów, do których należeli m.in. Stanisław Witkiewicz i bracia Gierymscy. Liczyli się z jego zdaniem nt. malowanych przez siebie obrazów. Jak powiedział, że coś trzeba zmienić, to zmieniali. 
Jeśli chodzi o sztukę, był idealistą. Sprzeciwiał się malowaniu na sprzedaż.
        

            Będąc już w Krakowie, młody malarz zainteresował się sytuacją osób bezdomnych. Działając w Konferencji Charytatywnej św. Wincentego a Paulo, miał okazję być w ogrzewalni miejskiej nad Wisłą przy ul. Piekarskiej. Schodzili się tam bezdomni, żebracy, przestępcy, alkoholicy. Były kobiety i dzieci. Miejsce było bardzo mroczne. Adam stwierdził, że nie może ich tak zostawić. Zaczął im pomagać. Wkrótce przyjął habit tercjarski i już jako Brat Albert podpisał z gminą Kraków umowę na opiekowanie się tą ogrzewalnią. Nie miał w planach zakładania zgromadzenia, niemniej jednak pociągał swoim przykładem innych i niedługo niektórzy młodzi spośród bezdomnych, którym służył, chcieli przyłączyć się do niego.